
Wiadomości sportowe » Siatkówka » Europejskie puchary
2009-12-03

Po fatalnym starcie Polaków w siatkarskich pucharach. Porażka z szerzej nieznanym CAI Teruel może ujść faworytowi Ligi Mistrzów z Bełchatowa na sucho, ale gęsto utkany terminarz wskazuje, że schody dla zmęczonej Skry dopiero się zaczną.
Galaktyczni na europejskie warunki bełchatowianie przegrywają z anonimowymi Hiszpanami 2:3. Jastrzębski Węgiel nie daje rady przetrzebionemu grypą A/H1N1 Panathinaikosowi Ateny (1:3), w którym na środku bloku skacze libero, a dwaj gracze posturą przypominają raczej zapaśników niż siatkarzy. Mistrza Polski ligi kobiet z Muszyny deklasuje (1:3) rumuński Metal Galati, w którym zawodniczki nie widziały pensji od kilku miesięcy.
Siatkarki Aluprofu Bielsko-Biała, choć mają wielką szansę na zwycięstwo, przegrywają z Dynamem Moskwa w tie-breaku. Jeszcze na koniec planową porażkę z mistrzyniami Włoch Scavolini Pesaro ponosi debiutujący w rozgrywkach drużyna MKS Dąbrowa Górnicza, więc zespołem, który po mękach (3:2) ratuje honor polskiej siatkówki, jest tylko Resovia (ze słoweńskim ACH Bled Volley).
Żeby nie wpaść w histerię po fatalnej inauguracji Ligi Mistrzów i Mistrzyń (jedno zwycięstwo - pięć porażek), warto przypomnieć, że podobnie źle wyglądał ubiegłoroczny start w Europie. Przegrali wówczas wszyscy (wtedy mieliśmy cztery drużyny), zdobywając w sumie dwa sety. Ale tak samo solidarnie wszyscy awansowali później do fazy pucharowej LM. Co prawda zabrakło ostatecznego sukcesu, bo w turniejach finałowych naszych nie było, jednak sezon uznano za udany, bo furorę robili ci, na których mało kto stawiał - siatkarki z Piły i siatkarze z Częstochowy.
W 2010 roku, po fantastycznych występach w mistrzostwach Europy obu reprezentacji, pucharową satysfakcję dadzą dopiero turnieje finałowe LM. Nawet szefowie mistrzowskich Skry Bełchatów i Muszynianki mówią wprost, że ich drużyny stać na zdobycie trofeów. Dla bełchatowian gra w ścisłym finale to obok mistrzostwa kraju i Pucharu Polski cel postawiony przez sponsora.
I właśnie w perspektywie kluczowych spotkań, kiedy np. ważyć się będą losy awansu do Final Four, inauguracyjne wpadki polskich faworytów mogą mieć wielkie znaczenie. Skra doświadczyła tego na własnej skórze przed rokiem, wychodząc z grupy dopiero z trzeciego miejsca i trafiając na mocnych rosyjskich rywali, z których Iskra Odincowo okazała się przeszkodą nie do przejścia. Środowa porażka z hiszpańskim CAI może ujść mistrzom Polski na sucho, o ile wygrają pozostałe mecze w niezbyt mocnej grupie i zajmą pierwsze miejsce w grupie. Gęsto utkany terminarz wskazuje jednak, że schody dla zmęczonych siatkarzy dopiero się zaczną. W grudniu Skra rozegra jeszcze siedem meczów, a najbliższa seria (sobota - liga, środa - LM, czwartek - liga, sobota - liga, środa - LM, czwartek - liga, sobota - liga) może wpędzić w kryzys nawet siatkarzy o końskim zdrowiu.
Nie wiadomo, jak zniesie to wracający po długiej kontuzji Mariusz Wlazły, jak wytrzymają eksploatowani w kadrze oraz klubie Bartosz Kurek i Michał Bąkiewicz, jak wreszcie będzie funkcjonować drużyna, której trenerzy muszą bez przerwy wyjmować przemęczonych graczy.
Bełchatowianie zdecydowali się na ruchy bez precedensu - urlopy dla podstawowych zawodników (Daniel Pliński, Piotr Gacek), którzy w meczu z CAI Teruel okazali się niezastąpieni. Wystawiony jako libero Michał Winiarski szukał miejsca na boisku, potwierdzając, że miejscem na takie eksperymenty na pewno nie jest Liga Mistrzów. Ale to niejedyny problem Skry. Choć skład po kolejnych transferach jest imponujący, to plaga kontuzji go mocno osłabiła. Rozgrywającego Miguela Falascę może zastąpić albo rezerwowy Maciej Dobrowolski, albo... drugi trener Maciej Bartodziejski, który już teraz w niektórych meczach paraduje w dresie, gotowy do wejścia na boisko. Dla Wlazłego zmiennika tak naprawdę nie ma, bo pozyskany latem Jakub Novotny wciąż nie jest w pełni sił, a rzucanie po różnych pozycjach Kurka może młodemu skrzydłowemu jeszcze bardziej zaszkodzić.
Na razie tragedii nie ma, a fatalny początek bełchatowian to zwykła wpadka. Jeśli Skra przejdzie przez grupę bezboleśnie, otworzy sobie drogę do wymarzonego finału i o potknięciu z CAI Teruel nikt pamiętał nie będzie. Jeśli jednak mistrzowie Polski padną już na starcie, być może czeka ich najbardziej rozczarowujący sezon w pucharach.
źródło: Gazeta Wyborcza / Super Volley
dodane przez: k.smidowicz