
Wiadomości sportowe » Piłka Nożna » Ligi Zagraniczne
2009-10-26

Ligi zagraniczne: Liverpool zwycięstwem uratował swój sezon, Bayern swojego trenera. Real Madryt wciąż mocno śpi
Gdy Fernando Torres strzelał Manchesterowi United gola na 1:0, przerywając ciągnące się od tygodni cierpienia Liverpoolu, piłkarze wskakiwali na siebie, trybuny szalały, amerykańscy właściciele klubu podrygiwali na swoich miejscach jak pod sceną w Glastonbury. A Rafael Benitez wyglądał w tym momencie na jedynego człowieka na Anfield Road, który nie interesuje się futbolem.
Pokazał coś piłkarzom kciukiem, ale nie wyciągniętym do góry, spojrzał na zegarek, sprawdzając, że do końca meczu jest jeszcze 25 minut. Anglicy żartują, że Benitez, największy maruda wśród trenerów Premiership, nawet po pamiętnym finale w Stambule najpierw wyliczył błędy każdemu piłkarzowi z osobna, a dopiero później pogratulował pogoni za Milanem i wygrania Ligi
Wczoraj do ostatniego gwizdka nie pokazał, jak wielką czuje ulgę. A miał wiele powodów, żeby świętować z ostentacją. Liverpool przerwał najgorszą od 22 lat serię porażek (cztery z rzędu), zrobił to na oczach właścicieli z USA, z którymi Benitez jest skłócony, bez kontuzjowanego Stevena Gerrarda, i w meczu z dotychczasowym liderem Premiership, drużyną Aleksa Fergusona, z którym Benitez oczywiście też jest skłócony.
Na Anfield celne podania były przerywnikiem między zderzeniami, wślizgami i faulami. Na boisko wpadały plażowe piłki, tym razem rzucane przez kibiców Manchesteru (Liverpool przegrał tydzień temu z Sunderlandem po rykoszecie od piłki plażowej). Były dwie czerwone
źródło: rzeczpospolita
dodane przez: d.zajączkowska